Skip navigation

Poniedziałek był dniem wolnym od zajęć z racji tego, iż był to Columbus Day, czyli Dzień Kolumba (sic!). Miałem więc trzy dni wolnego…co za odmiana :) Elena przyjechała do mnie i spędziliśmy przyjemny weekend w deszczowym Bostonie. Od soboty zawitała tutaj jesień, choć nie jest jeszcze tak źle. Wszyscy mnie jednak tutaj straszą, iż zima jest nie do zniesienia – zimna i długa. W niedzielę byliśmy z Eleną w bostońskim oceanarium. Co prawda zobaczyłem setki pingwinów, parę rekinów i potężne żółwie i lwy morskie, ale umęczyłem się niemiłosiernie tysiącem dzieciaków, które akurat w ten dzień wybrało się na rodzinną wyprawę do oceanarium…Podziwiam ludzi, którzy pracują na codzień z dziećmi, tego nie da się znieść!

Boston miejscami bardzo przypomina miasto europejskie. Wąskie ulice, dużo deptaków, małych sklepów cynamonowych, kawiarenek, parków. Do tego społeczność międzynarodowa i największy ośrodek akademicki w USA (na świecie?). Jedyne czego brakuje to czasu…jak zwykle…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: