Skip navigation

Cały weekend praktycznie spędziliśmy z Eleną w bibliotece (na mojej uczelni). Brzmi rewelacyjnie, nie? Mieliśmy mnóstwo pracy, a zawsze przyjemniej pracuje się z kimś innym. Przy okazji poznałem trochę lepiej bibliotekę NEU i muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem…Na parterze znajduje się sala Info Commons, gdzie znajduje się około 200 komputerów, z których można korzystać 24/7. Każdy z nich podłączony jest do jednej z paru drukarek, które non stop drukują, za darmo. Jakiś czas temu wydrukowałem sobie 400 stronicową pracę doktorską, przedwczoraj ok. 300 stron materiałów do wtorkowego kolokwium…Brak jakichkolwiek ograniczeń, jedyny warunek – posiadanie legitymacji NEU. Oprócz Info Commons, na parterze znajduje się mnóstwo przestrzeni do nauki – grupowej i indywidualnej. Te indywidualne stanowiska wyglądają jak takie małe konfesjonały, można naprawdę się skupić :)

Na wyższych piętrach znajdują się przede wszystkim zbiory uczelniane. Książki szuka się przez Internet, później samemu szuka na półkach i pożycza na dole w „recepcji”. Każda książka ma adres zgodny z jakimś ciekawym systemem (rodem z Azji?). Na przykład QA76.9.A73.S26 oznacza współrzędne jednej książki, każda składowa oznacza odpowiednie piętro, część pomieszczenia, półkę, itd. Na początku nie umiałem się w tym odnaleźć i byłem zirytowany, że muszę sam szukać tych książek. Później jednak okazało się, że ma to wiele zalet, bo książki organizowane są tematycznie i jak szukałem czegoś w temacie X, to wszystkie książki na temat X były w jej pobliżu.

Na drugim piętrze mieści się zbiór magazynów i gazet codziennych. Oprócz chyba wszystkich większych tytułów amerykańskich, mogę czytać gazety niemieckie, francuskie, izraelskie, czy chińskie (sic!). Ja oczywiście nie mam na to wszystko czasu.. Poza tym, wszędzie znajdują się samoobsługowe kserokopiarki (dziesiątki), stanowiska pracy, komputery z Internetem. A cały budynek (jak i uczelnia) powita jest bezprzewodowym dostępem do Internetu. Niektóre stanowiska pracy są „ukryte” pomiędzy zbiorami książek, można naprawdę się zaszyć i studiować po nocach. Nie żebym coś takiego planował, ale….

Reasumując, im dłużej jestem na uczelni tym bardziej zdaję sobie z tego sprawę jakie ogromne pieniądze na to wszystko są kładzone. Nie wiem, czy uczelnia miałaby choć połowę z tego wszystkiego, gdyby była publiczna. A wszystko po to, aby uczelnia podskoczyła o kilka miejsc w rankingu. Pozycja uczelni w rankingu przekłada się bowiem bezpośrednio na pieniądze jakie są w nią inwestowane (granty). Im lepsza uczelnia (w rankingach), tym większa szansa na to, że firma X wyłoży miliony dolarów na jakiś projekt. Słowem, biznes…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: