Skip navigation

Pierwsze indycze święto już za mną, czas jak zwykle upłynął szybciej niż bym sobie tego życzył…W poprzednim tygodniu praktycznie nie używałem komputera, co w moim przypadku było czymś w rodzaju detoksu. 7 dni spędzonych w towarzystwie Eleny były wyśmienite :) Kiedy z nią przebywam jakoś nie mam nawet ochoty uderzać w te klawisze. Tutaj, w Bostonie, ta czynność należy prawie do podstawowych, obok mycia zębów i jedzenia. Kiedy sobie z tego zdaję sprawę ogarnia mnie poczucie bezsensu. Patrzę na siebie z perspektywy ludzi, którzy nie znali wszelkich cudów techniki – czy zgodziliby się na ten kierunek rozwoju ludzkości? Siedzimy godzinami przed kawałkiem plastiku/metalu, ale tak naprawdę po co? Przecież lepsze jest wrogiem dobrego… Z drugiej strony, daje mi to poczucie satysfakcji i jakiegoś spełnienia. Staram się więc znaleźć złoty środek. Zacząłem od oderwania się od cyfrowego świata w sposób brutalny, poprzez trening kondycji fizycznej! Kilogramy to sprawa drugorzędna, na pierwszym miejscu stawiam własne samopoczucie i przyznaję, że jest ono wyśmienite, kiedy odczuwam na całym ciele bóle mięśni :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: