Skip navigation

Za mniej więcej półtora miesiąca zmieniamy miejsce zamieszkania. Tutejsze przygody z właścicielem to temat na oddzielny blog…Tak jak kłóciłem się z właścicielką mieszkania przez 15 minut, krzycząc na siebie (parę tygodni temu), tak chyba mi się jeszcze nie przydarzyło. Kto mnie zna to raczej wie, że nie jestem osobą do kłótni, a już tym bardziej do jakiegoś bezproduktywnego krzyczenia. Dużo opowiadać….właścicielce (ok 30 lat, rodem z Portugalii) się wydaje, że jesteśmy pasożytami, którzy korzystają z jej dobroci. Ona chciała od nas pieniądze dokładnie na czas i groziła sankcjami, gdy raz spóźniliśmy się o pół godziny! Sama nie zrobiła nic w kierunku naprawy domowych usterek: woda cieknąca z lamp w łazienkach podczas deszczu (niewiele wyobraźni potrzeba…), dziurawy dach, niedziałający grzejnik w łazience, brak dzwonka do drzwi, itd…. Poranne prysznice to jak poranek w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów. Skończyło się na tym, że dom będzie sprzedany – mają dość lokatorów, którzy mają głos, a poza tym potrzebują pieniędzy. My przenosimy się całą ekipą, oprócz Evana, do innego domu. Przytulny, podobne pieniądze, dużo wyższy standard i lepsze warunki z właścicielem. Jedyny minus – będę musiał brać najpierw autobus, a potem metro aby dojechać na uczelnię. Biorąc jednak pod uwagę fakt, jak tanie mam mieszkanie, nie mogę narzekać. Ludzie płacą miesięcznie średnio ok. $800-$900 za mały pokój i są zadowoleni.

Na końcu tej uroczej ulicy, po prawej stronie, znajduje się nasza chałupa. Przybija zadbana zieleń i odległość pomiędzy domami, brak płotów.

Nasz pałac po lewej stronie, po prawej dom syna właścicieli – typ patologiczny. Architektura rodem z baroku, urocza zieleń. Moje okno na pierwszym piętrze, po prawej stronie.

Te drewniane słupy, maczane w smole, potrafią udźwignąć niesamowite ilości kabli. Czasami nie mogę wyjść z podziwu, że się nie przewracają podczas silniejszych wiatrów. Ten typ słupa jest popularny w całych Stanach, nie tylko w Somerville. Jak mocniej zawieje, znaki i światła drogowe wahają się niczym huśtawki, bo są najczęściej wieszane na linach naciągniętych na tych kołkach.

Tu typowy przykład tego, co widzę często na chodnikach przed domami – komputery, telewizory, meble.. Jak masz czym to zabrać, jest Twoje. W sierpniu/wrześniu jest tego najwięcej, bo dużo ludzi się przeprowadza. 99% mebli w naszej chałupie pochodzą od anonimowych darczyńców :)

Advertisements

One Comment

    • dudek
    • Posted Styczeń 28, 2006 at 5:07 pm
    • Permalink

    co do słupa…jezeli z kazdej strony ma zaczepiony jakis kabel (jak ten na zdjeciu) to wcale nie musi byc mocny, wtedy wbrew pozorom nie dzialaja na niego wcale duze sily zginajace bo wypadkowa wychodzi nieduza (w skrajnym przypadku zero), jedynie dziala sila sciskająca skierowana pionowo w dół (od ciężaru wlasnego slupa i ciezaru kabli) a na taką jest on znacznie odporniejszy.pozdrawiam!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: