Skip navigation

Od ostatniej notki minęło 10 dni, czas upływa nieubłaganie. Mając wiecznie na głowie jakieś zadanie do wykonania, nie zdaję sobie sprawy z tego, że minął kolejny dzień, tydzień. Egzamin będzie trwał od 3 do 13 marca, czyli całą przerwę wiosenną – w tym tygodniu normalnie nie miałbym zajęć..Tydzień temu zawitała do mnie Elena. Pojechaliśmy do polskiej strefy, na południu Bostonu. Byłem tam na samym początku, pod koniec sierpnia. Pamiętałem, że wtedy nie robiły na mnie wrażenia polskie produkty. Od tamtej wizyty minęło jednak sporo czasu – dzisiaj mija dokładnie pół roku od mojego wylotu z Polski. Po miesiącach jedzenia chleba, który przykleja się do podniebienia i rozrywa na kawałki, kiedy smaruje się masłem, miesiącach niejedzenia dobrej wędliny – polski sklep był jak oaza!

Bałtyckie delikatesy, tak w wolnym tłumaczeniu można przetłumaczyć nazwę sklepu, do którego dotarliśmy. W środku mnóstwo polskich produktów (w tym polski majonez Hellmans’a….), wszyscy mówią po polsku, na półce polskie gazety, karty telefoniczne „Teraz Polska” ($5 = 7 godzin rozmowy), rewelacja. Skoro wszyscy porozumiewali się po naszemu, poczułem się w temacie. „Poproszę 20 deko szynki z indyka”. Usłyszałem głośny śmiech, „Pół funta, tak?”. „Tak, oczywiście…”. Mimo iż sklep polski, wszystkie jednostki amerykańskie, jakoś dziwnie się to wymawia..
Polska strefa to jednak nie tylko sklep. Jest tam również kościół, gdzie odprawia się msze w obu językach, przedszkole i szkoła dla dzieci imigrantów, restauracja. Całość skupia się wokół jednej ulicy i jest tak naprawdę niewielka. Mimo wszystko, pewien sentyment się odczuwa. Na rogu monopol – w stanie Massachusetts monopole to oddzielne sklepy, które posiadają licencję. W jednym sklepie nie kupisz fortepianu i wina. Polskie piwka chłodzą się w lodówkach obok znanych marek. Tym razem zainwestowałem w kabanosy i mrożone pierogi, na Żywca nie było miejsca….i czasu :/

Uśmiechnięta Elena na pierwszym planie, w tle polski korner i monopol”Andrew Square”.

Na półkach jeden wielki stereotyp: konserwy, konfitury, pierogi, kiełbasy, musztardy, chrzany i kubusie.

Polski kościół pod częstochowskim wyzwaniem. Przed wejściem wiele ogłoszeń, tutaj chyba spotyka się lokalna społeczność. W ten weekend postaram się zrobić bardziej szczegółowy rekonesans.

Your Beer, Żywiec. Tutejsze piwa sprzedawane są przeważnie w butelkach/puszkach 0.33l, żywiecki goliat robi wrażenie, nawet na wystawie :)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: