Skip navigation

Studia doktoranckie, przynajmniej na NEU, są prawie jak niewolnictwo. Nie ma dnia bez pracy, nie ma dnia bez jakiegoś zadania do wykonania, nie ma weekendu, nie ma wolnego popołudnia. Nie ma dni tygodnia, jest tylko kolejny dzień i kolejne zadanie. Mam nadzieję, że tylko ten rok taki będzie. Taki nakład pracy wynika przede wszystkim z kursów, które biorę. Zanim skończę jedno zadanie, na talerzu leżą już kolejne dwa. Jedno jednak jest pewne, w ciągu sześciu miesięcy nauczyłem się naprawdę sporo. I ta wiedza nie opiera się na „3 razy Z” ministra Handke. Jeżeli uda mi się zdać egzamin, to mam nadzieję, że nie będę już musiał brać kursów w przyszłym semestrze. Pozostanie praca naukowa, która też jest absorbująca, ale przynajmniej nie opiera się na tygodniowych zadaniach. Najbliższy wolny dzień będę miał na początku maja, jak skończy się semestr. Planuję przylecieć do Polski pod koniec pierwszego tygodnia i zostać do końca miesiąca. Przede mną jednak parę przeszkód. Najbliższa już za 8 dni, egzamin kwalifikacyjny na PhD. Od 3 do 13 marca będę wegetował, prawdopodobnie w bibliotece na uczelni, rozwiązując dwa zadania. Później obrona rozwiązań przed komitetem, to jest podobno najważniejsza część egzaminu. Będę naprawdę szczęśliwy jak uda mi się to zdać.Na koniec mała anegdota. Parę tygodni temu właściciele domu założyli nam dzwonek do drzwi, stary od ponad roku nie działał. Poszli chyba na łatwiznę i zainstalowali bezprzewodowy, dzięki czemu instalacja nie trwała dłużej niż parę minut. Nowy dzwonek działał bez zarzutu, czasami jednak dzwonił sam od siebie. Na początku byliśmy pewni, że ktoś robi sobie żarty i chowa się zaraz po wduszeniu przycisku. Po paru takich incydentach, ten wariant okazał się jednak mało prawdopodobny. Max, który najczęściej urzęduje na dole i przeważnie otwiera drzwi, zauważył pewną regularność. Przy każdym dzwonku-widmo, ktoś stoi przed drzwiami sąsiada naprzeciwko i wygląda jakby właśnie dzwonił do drzwi… Okazało się, że dzwonki działają na tych samych częstotliwościach! Pomyśleliśmy, skoro oni mogą dzwonić do nas, to dlaczego my nie możemy dzwonić do nich. Jak na razie jednak myślimy, że komunikacja w tą stronę nie działa – nikt nie otwiera drzwi naprzeciwko. Tak czy inaczej, od tego czasu, za każdym razem jak jest dzwonek do drzwi sprawdzamy najpierw sąsiada, paranoja…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: