Skip navigation

Przez ostatnie parę tygodni miałem niezły nakład pracy. Teraz będzie jeszcze ciekawiej – w piątek o 10 rano rozpoczyna się egzamin. To będzie małe wyzwanie, 10 dni bez chwili spokoju – takie maratony wysysają z człowieka motywację. Wszyscy mamy chyba jakieś granice wytrzymałości. Ostatnio staram się jednak w ogóle nie stresować i uderzam na salę, lub na basen. Do tego jednak też potrzeba motywacji! Wieczne pojedynki z własną świadomością..Za trzy tygodnie wiosna, a bostońska zima ostatnio pogrąża się w mroźnej ofensywie. Wyciskamy z pieca ostatnie poty, ale dom jest chyba za hojny i dzieli się ciepłem z otoczeniem. W moim pokoju temperatura utrzymuje się w granicach 14-15 stopni Celsjusza. Mam na to jednak radę – podpinam do listwy mały grzejnik i rasuję termometr o 5-6 stopni w górę. Strach się bać jaki dostaniemy rachunek za lutowe ogrzewanie, tej zimy gaz podrożał o, bagatela, 70%! Miesięcznie płacimy ok $600, przy tym ta zima była wyjątkowo łagodna do tej pory…

Nie mogę się doczekać zmiany otoczenia. Trwający już ponad dwa miesiące dzień świstaka jest coraz bardziej nie do zniesienia. Mam ochotę wyrwać się z tego miejsca, gdziekolwiek.. Ale o czym ja mówię, za dwa tygodnie przeprowadzka! Świstak znajdzie nową rutynę :)

Reklamy

One Comment

    • M.
    • Posted Marzec 11, 2006 at 2:18 pm
    • Permalink

    Ostatnio sama przebywam podobne batalie ze swoja swiadomoscia i motywacja – moj temat pracy mgr lezy i kwiczy a ja wiecznie nie mam czasu przysiasc na tyle skutecznie by to nadgonic. … wytrwalosci zycze jeszcze troche i pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: