Skip navigation

Pierwotnie miałem w planie szybko coś napisać na blogu, ale miniony tydzień spędziłem bardzo pracowicie.. Kupiłem od wujka samochód i muszę powiedzieć, że Ameryka prezentuje się zgoła odmiennie, kiedy ma się pod sobą cztery kółka. Ten kraj jest zbudowany dla kierowców, wszystko pasuje do siebie, kiedy można mknąć po autostradach. Oczywiście można się kłócić, że samochód ułatwia życie w dowolnym miejscu na Ziemii, ale tutaj jest to chyba wyjątkowo zauważalne.Zanim wyruszyłem w podróż z NJ do MA, pojechałem na przegląd samochodu. Mili panowie w baseballówkach poinformowali mnie, iż samochód jest w idealnym stanie i wlepili na przedniej szybie nalepkę z datą 06/08. Dwa dni później jechałem już autostradą zgodnie ze wskazówkami z mapquest.com – można jechać prawie z zamkniętymi oczyma, tym bardziej, jeżeli obejrzy się wcześniej okolicę w local.live.com, lub local.google.com. Na autostradzie nieco nudno i czasami aż chciałoby się wyrwać i podziwiać wskazówkę prędkościomierza w południowo-wschodnich rejonach tarczy, ale tutejsza policja nie leżakuje…Czasami miałem wrażenie, że kolejny radiowóz wyrósł po prostu spod ziemii! Mniej więcej co 10-15 minut na poboczu błyskały się światełka, a policjant/ka z kapeluszem Chucka Norrisa podążał do kierowcy. Ograniczenie prędkości przeważnie wynosi 65mph, czyli ok. 105kph i kierowcy najczęściej (łącznie ze mną) jadą w przedziale 75-80. Paru policjantów mierzyło mnie swoimi radarami, ale najwidoczniej czyhali na jakieś grubsze ryby. Krótko mówiąc, poszaleć raczej się nie da, chyba że wysokim kosztem.

Mieszkam z dwoma Brazylijczykami, Fabio i Rodrigo, z którymi mieszkałem w obu poprzednich domach. W kablówce mamy parę kanałów brazylijskich i już wiemy, że będą transmitowane wszystkie mecze z Mundialu, także w piątek będziemy wspólnie podziwiać zmagania Rasiaka i jego teamu. Domek malutki, ale przytulny. Działka leży zaraz przy torach kolejowych, ale na szczęście, przejeżdżających pociągów się nie odczuwa. Czasami tylko stanie jakiś towarowy na 10 godzin i nie widać zalewu po drugiej stronie nasypu. Framingham to typowa podmiejska zabudowa, większe odległości pomiędzy domami, brak płotów, dużo zieleni, etc. Lokalna autostrada, która sunie do Bostonu, ozdobiona jest setkami sklepów, także wszystko jest pod ręką (oczywiście kierowcy). Po drugiej stronie ulicy, przy której mieszkamy, nieco bogatsze domy, przy każdym prawie basen, duże działki. W miasteczku jest parę jezior i, jak się dowiedzieliśmy, są plaże publiczne, więc będzie gdzie się pluskać latem. Dla mnie najważniejszy jednak jest fakt, iż w tym miejscu znajduje się firma, dla której pracuję jako asystent naukowy – gdybym urzędował w Bostonie, byłoby mi dużo trudniej.

Dzisiaj Rodrigo był moim pilotem i krętymi drogami pojechaliśmy do Bostonu, do mojej uczelni. Odległość od domu do miejsca na parkingu przy uczelni to 25 mil (40km), więc kawałek jest, ale nie jest to już tak istotne. W semestrze ziomowym będę brał tylko jeden kurs i niewykluczone, iż gdy będzie taka możliwość, będę zdalnie uczestniczyć na zajęciach. Nie będzie więc konieczności częstych dojazdów. Z drugiej strony, Framingham znajduje się na zachód od Bostonu i wszelkie podróże w tym kierunku będą znacznie ułatwione. Wszyskto, jak zawsze, ma swoje dobre i złe strony, ja jednak jestem jak na razie bardzo zadowolony. Teraz muszę skupić się na solidnej pracy i odpracowaniu tygodni spędzonych w Polsce. Lato się jeszcze nie zaczęło, a ja czuję się jakby jutro miała przyjść jesień!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: