Skip navigation

W sobotę, pomimo czwartkowej stłuczki, pojechałem z Rodrigo do parku White Mountains w stanie New Hampshire. Wyruszyliśmy z samego rana, choć na autostradach i tak było dość tłoczno. Po przejechaniu 200 mil dotarliśmy na miejsce mniej więcej o 12 i od razu wyruszyliśmy na szlak. Celem była góra Mount Washington, czyli najwyższe wzniesienie na wschód od rzeki Mississippi i na północ od stanu Północna Karolina. Co prawda nie jest to ośmiotysięcznik, bo szczyt znajduje się na wysokości zaledwie 1918m, aczkolwiek żaden szlak nie jest uznawany za łatwy. Wszystkie są dość wymagające i naprawdę trzeba mieć niezłą kondycję, aby wdrapać się na samą górę. Góra Jurka znana jest również z tego, iż jest bardzo wietrzna – w 1934 roku zanotowano tutaj największą prędkość wiatru w historii – 372km/h.. W takich warunkach chyba łatwiej byłoby dorównać Dedalowi i Ikarowi.Niestety, po 3.5 godziny wspinaczki, byliśmy jeszcze dobrą godzinę przed szczytem. Nie mogliśmy sobie pozwolić na dalszy spacer, bo byśmy po prostu nie zdążyli zejść za dnia do schroniska. Poza tym byliśmy ostatnimi ludźmi idącymi pod górę, pozostałe masy ludzi spływały już do powierzchni płaskich. Kiedy rozmawialiśmy z turystami dowiedzieliśmy się, że 12 to zdecydowanie za późna pora aby wyruszać na szczyt, nawet w okresie najdłużych dni w roku. Nie żałowałem, bo widoki były naprawdę przepiękne, a przede wszystkim dostaliśmy niezły wycisk. Ostatnią godzinę pod górę szliśmy praktycznie na czworaka, miejscami było tak stromo, że musieliśmy chodzić po drabinach, lub specjalnie ustawionych schodach. Szlak był bardzo wąski i często trzeba było chodzić gęsiego i wymijać się z ludźmi na przeciwka.

Zejście było nieco krótsze, choć niesamowicie męczące dla nóg, ponieważ na długości całego szlaku trzeba było chodzić po kamieniach. W paru miejscach mijaliśmy ładne wodospady i jeszcze ładniejsze turystki :) Do Framingham wróciliśmy lokalnymi drogami, co pozwoliło nam trochę zobaczyć amerykańskiego zaścianku. I przyznam szczerze, że niektóre widoki robiły na mnie duże wrażenie…Czułem się jakbym był na końcu świata :) New Hampshire to piękny stan, dużo zielenii, jezior, niezamieszkanych terenów. Może właśnie dlatego jest to tak atrakcyjny stan dla motocyklistów – czułem się nieswojo mając tam samochód! W życiu nie widziałem tylu skórzanych zapaleńców z maćkami, brodami i tatuażami, po prostu byli wszędzie! Na pewno pewną dodatkową atrakcją dla nich jest fakt, że NH nie wymaga kasku na głowie – z czego bardzo chętnie korzystali. Z kolei kierowcy samochodów powyżej 18 roku życia nie muszą mieć zapiętych pasów.

Myślę, że ta podróż się dosyć udała: 640km jazdy, 5.5h chodzenia po górach, kilkadziesiąt zdjęć i parę zakwasów. Bilans pozytywny!

Jedno z miejsc, gdzie było naprawdę stromo.. Bez tych schodów na szlaku byłoby trochę ciężko podskakiwać.

To widok z najwyższego punktu, do jakiego udało nam się dotrzeć. Na dole widać dziewczynę odpoczywającą na szlaku, który jest tak stromy, że go po prostu nie widać.

Advertisements

2 Comments

    • Dzięcioł
    • Posted Lipiec 6, 2006 at 9:16 am
    • Permalink

    Wypas.
    Dopisz coś więcej, bo wygląda jakbyś umarł dwa tygodnie temu w podchodzeniu pod tą górkę. Cisza.

    • Anonymous
    • Posted Lipiec 10, 2006 at 1:33 pm
    • Permalink

    Wszystkiego najlepszego z okazji niedawnych urodzin :-) Milena


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: