Skip navigation

Staram się regularnie chodzić do klubu, gdzie odbywam życiowy pojedynek z tężyzną. Przeważnie zaczynam od 30-minutowego biegu na bieżni elektrycznej (treadmill), przed którą stoi telewizor, mam więc sporo czasu na analizę tutejszych programów. Pierwsze wrażenie odnosi się jednak do reklam – przeważają dwa rodzaje produktów: fast-food oraz leki. Reklamy soczystych burgerów, „zdrowych” sałatek, nowych permutacji ingrediencji są dla mnie śmieszne, ale bardzo częste reklamy leków raczej przerażają. Ponad połowa czasu takiej reklamy poświęcona jest skutkom ubocznym, czasami włos się jeży na głowie co mogą wywoływać na przykład tabletki na sen..Rozumiem, iż prawo wymaga od reklamodawcy, aby poinformował o wszelkich efektach, wynik jest jednak czasami ironiczny, lek wygląda bardziej jak trucizna! Reasumując, najpierw wpada podwójny cheeseburger Wendy’s za $0.99, a później lek na choroby serca, i wszystko się kręci.Na klubowym telewizorze mogę surfować po ponad 50 kanałach, bardzo często się zdarza, że na żadnym nie ma nic oprócz reklam i prognoz pogody. Bardzo frustrujące zajęcie, ale przynajmniej zabija czas, kiedy nogi pracują. Kanały „informacyjne” to tak naprawdę kanały rozrywkowe, sami prowadzący odnoszą się do swoich programów per „show”. Oglądanie relacji dziennikarzy stojących na gruzach zburzonego przed 10 minutami budynku, wygląda dziwnie, tak jakby wirtualnie. Ludzie giną dookoła, tragedia goni tragedię, a dziennikarz z prawdziwą pasją opowiada militarne szczegóły. Prawdziwy show. Czy te relacje budzą u ludzi jeszcze jakieś emocje? Po dwuminutowych fajerwerkach, „BIG story”, czyli sprawa Gibson’a. Nie wiem nawet czy ta informacja dotarła nad Wisłę, ale tutaj Liban toczy z Gibsonem zacięty pojedynek o pierwsze miejsce w pstrokatych „wiadomościach”. Mel prowadził samochód pod wpływem alkoholu i rzucił w kierunku policjanta parę antysemickich tekstów. Fakt, niesmacznie to brzmi z ust autora „Pasji”, ale stawianie tego na równi z rzezią Libańczyków pokazuje tylko iż Amerykanie nie chcą oglądać smutnych relacji, chcą widzieć dobry show. Gibson antysemita to po prostu idealny materiał na amerykański news. Czy nas też to czeka?

Reklamy

One Comment

    • Dzięcioł
    • Posted Sierpień 4, 2006 at 5:27 am
    • Permalink

    Chyba dawno nie oglądałeś polskiej TiWi. Aktualnie to co się dzieje, to wielkie szoł. Kogo obchodzą miłe wydarzenia, dobre niusy (poza wydarzeniami sportowymi chyba), rzeczywiste reformy, istotne zmiany w kraju. Przecież co chwila mamy teczkowe szoł, aresztowania, morderstwa, wały itp. Widocznie ma to zdecydowanie większą oglądalność niż reszta.
    No ale co się dziwić? Sam jak widzę, że koło gospodyń wiejskich założyło nową sekcję, że jest wesoło, wszyscy się cieszą, bo jest sponsor itp. to przełączam na inny kanał, gdzie lecą niusy z Libanu. No ale tam jedynym dobrym niusem jest chyba to, że trafili jakiegoś Izraelczyka (nie żyda, bo wyjdzie, że jestem antysemitą).
    Ale mi kurwa optymistyczny post wyszedł :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: