Skip navigation

Jakoś nie mogę w tym semestrze zebrać myśli, lub znaleźć odpowiedniej weny, która wcześniej mnie motywowała do częstszego logowania życia. Nie ukrywam, że fakt iż za półtora tygodnia będę już w kraju ma tutaj istotne znaczenie.. Ale do rzeczy!Na początku listopada byłem na konferencji „International Semantic Web Conference 2006”. Była to pierwsza konferencja z mojej dziedziny, na której miałem przyjemność gościć. Byłem tam zaledwie trzy dni, ale muszę przyznać, iż było to wyjątkowe doświadczenie. Dowiedziałem się jak funkcjonuje świat naukowy i co jest w nim istotne. Muszę przyznać, iż trzeba nauczyć się pewnej gry, polityki, aby coś osiągnąć – to jest bardzo konkurencyjna rzeczywistość!

Aby móc wygłosić swoją publikację na konferencji, trzeba najpierw ją zgłosić – przeważnie ok. pół roku wcześniej. Komitet Sterujący spotyka się (często w egzotycznych miejscach..), aby ustalić które publikacje będą wygłoszone. Biorą pod uwagę recenzje od innych naukowców oraz, oczywiście, własne zdanie. Na samym początku konferencji uczestnicy otrzymują sprawozdania, czyli po prostu wydrukowane wszystkie publikacje, które zostały wybrane. Prelegenci rzucają na ścianę prezentację i mówią o swojej publikacji, następnie pada chmura pytań. Pytania przeważnie zadają ludzie, którzy zajmują się dokładnie tym samym, ale mają inne podejście – starają się więc wytknąć błędy i niespójności u konkurencji. Byłem świadkiem wielu burzliwych dyskusji, czasami wręcz niesmacznych.. Trzeba się więc dobrze bronić, aby zachować twarz i przyciągnąć zainteresowanie do swojego podejścia.

Kontakty i znajomości to bardzo ważna sprawa. Promotor zlecił mi na konferencji jedno zadanie – poznawaj ludzi, szczególnie tych, którzy pracują w Twoim temacie. Każdego dnia pomiędzy półtoragodzinnymi sesjami były przerwy, wypełnione jedzeniem i piciem, a przede wszystkim rozmowami. Ludzie podchodzili do mnie, i zanim podali rękę, czytali na plakietce skąd jestem (jaka uczelnia/firma) oraz jak mam na imię. Bardzo dziwne uczucie, czułem się jak koń! Później często pojawiały się pytania takie jak „Skąd jesteś, bo widzę że imię nie jest angielskie?”, „Czym się zajmujesz?”, „Wygłaszasz?”.. Bardzo specyficzny światek, który da się polubić, ale trzeba umieć w nim grać. Mam nadzieję, że na następnej konferencji ISWC, która odbędzie się w Korei, będzie mi dane coś wygłosić..

Zdjęcie zrobiłem na jednej z sesji. Zauważcie ile osób ma przed sobą otwarte laptopy – przeważnie było to 80% osób! Myślę, że taka publiczność może deprymować, bo człowiek ma wrażenie, że rzuca grochem o ścianę :)

Reklamy

One Comment

    • BarteK
    • Posted Grudzień 10, 2006 at 9:33 am
    • Permalink

    Imie masz angielskie. Byl James 007. Ewentualnie mozesz sie przechrzcic na jack the ripper. Pozdro!!!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: