Skip navigation

Większości z Was tytuł zapewne wiele nie mówi, ale bez obaw, nie zamierzam pisać niczego w temacie promów morskich :) Prom to bal licealny, porównywalny do Studniówki, organizowany w 3 klasie liceum. Swoją drogą, każda klasa w liceum ma swoją nazwę, 1 – freshmen, 2 – sophmore, 3 – junior, 4 – senior. Np. „He’s high school sophmore” znaczy „On jest w 2 klasie liceum”. Dokładnie tej samej nomenklatury używa się na studiach undergraduate, „She’s junior in college” znaczy „Ona jest na 3 roku studiów”. Dlaczego o tym piszę? Nieco ponad tydzień miałem okazję podpatrzeć nieco jak wygląda Prom. Słowo pochodzi od „Promenade” (promenada) i odnosi się do obyczaju, o którym zaraz napiszę. Licealiści ubierają stroje wieczorowe, które są kupowane specjalnie na tę okazję. Dziewczyny spędzają pół dnia u fryzjera i kosmetyczki, aby po południu danego dnia wyglądać tak, jakby miały odebrać Oskara.. Chłopaki wskakują w smokingi i błyszczące buty. I teraz ciekawostka. Tradycją jest, że na bal przyjeżdża się długą, elegancką limuzyną..Do takiej limuzyny może wejść ok. 15-20 osób, więc takie małe grupki spotykają się w jednym domu, pod który póżniej przyjeżdża ich limuzyna. Pod tym domem urzęduje paru fotografów, jedznie wystawione dla gości, rodzice stoją i patrzą na swoje pociechy jak na ikony.. Podjeżdża limuzyna, licealna gawiedź wskakuje do środka i jedzie do miejsca, gdzie będzie bal. Rodzice szybko wskakują w swoje samochody, aby koniecznie zobaczyć jak ich dzieci uroczyście wchodzą do środka. Pojechałem i ja. Na miejscu było kilkadziesiąt limuzyn, przed wejściem do szkoły potężna markiza i pod nią czerwono-złoty dywan. Dookoła bramki i mnóstwo ludzi, rodzice i ludzie z lokalnej społeczności. Limuzyny podjeżdżają pod krawężnik, tak aby pary wychodziły prosto na dywan i maszerowały pod markizą do środka. Muzyka w tle i spiker głośno zapowiada nazwiska kolejnej pary. Setki błysków aparatów, jęki i krzyki ludzi z boku, młodzi maszerują niczym Marlon Brando i Meryl Streep. I tak limuzyna po limuzynie, para za parą maszerują do środka. To jest właśnie PROMenada. Tu kończy się przedstawienie dla ludzi z zewnątrz i zaczyna się zabawa dla licealistów. Na Promie, który ja miałem przyjemność oglądać, była jednak pewna różnica…. Dzieciaki wchodziły do szkoły tylko po to, aby wyjść tylnymi drzwiami i wskoczyć do limuzyny, która zawoziła ich na właściwe miejsce imprezy, gdzie nie było już widzów. Dla mnie to było co najmniej żenujące.. Podobno pod hotelem Marriot nie było miejsca na właściwą promenadę, więc wybrano wejście do szkoły. Jak się później okazało, to nie była jedyna zaskakująca (dla mnie) rzecz tego wieczoru. Po pięciu godzinach tańczenia (prawie zawsze ze swoją parą) i wybraniu królowej i króla balu (poprzez demokratyczne głosowanie) impreza dobiegła końca blisko północy. Teraz rozpoczął się tzw. Afterprom, czyli impreza popromienna, ale nadal oficjalna! Licealiści przebrali się w mniej eleganckie stroje i wrócili limuzynami do swojej szkoły, gdzie w sali gimnastycznej…. odbywały się różne zabawy.. Można było gdzieś tańczyć, ale większość wolała grać w siatkówkę, lub inne gry, nie tylko sportowe. („Ale o co chodzi??”). Ok 3-3:30 skończył się afterprom i ludzie albo jechali do domów, albo jechali na nieoficjalne, otwarte imprezy, które były organizowane przez wielu licealistów. Tam pewnie po raz pierwszy pojawił się alkohol, bo wcześniej była ścisła kontrola. Przyłapani uczniowie nie mogą skończyć liceum w normalnym terminie.

No i jak Wam się podoba taka impreza? Pewnie inne promy wyglądają nieco inaczej, ale jedno jest wspólne – odstrojona, plastikowa gala to mus. Dziewczyny i rodzice wyglądają na niebowziętych, chłopacy na nieco zakłopotanych. Prom to największa oficjalna impreza dla ludzi w wieku licealnym, często się przewija w amerykańskich filmach. Na tutejszym rynku istnieją firmy, które funkcjonują tylko dzięki przygotowywaniu tej imprezy.

Reklamy

2 Comments

    • Jarod
    • Posted Maj 22, 2007 at 2:29 pm
    • Permalink

    Trafiłeś z tym postem jak w dziesiątkę. Właśnie w weekend zajmowałem się przenoszeniem filmu z mojej studniówki z kasety VHS do DivX i trochę sobie pooglądałem. Pełna powaga przy polonezie, oficjalne przywitanie dyrektora a potem tańce, hulanki, swawole i alkohol chowany pod stołem a w późniejszej fazie imprezy nawet już niechowany :-)

    Motyw limuzyn i atmosfery wielkiej gali zupełnie do mnie nie przemawia. Co do alkoholu to zupełny zakaz to przesad, ale taka ‚otwartość’ jaka teraz panuje w liceach to też za dużo. Caly smaczek przecież to było wnoszenie alkoholu w konspiracji i potem jego późniejsza konsumpcja ‚w ukrycja’.

    Podsumowując, w materii PROMów 1:0 dla Polski :-)

    • helen
    • Posted Maj 23, 2007 at 3:34 pm
    • Permalink

    oj ,się naczekałam na ten tekst:P
    Bardzo bawi mnie koncepcja gry w siatkówke,czy inna grę sportową,w ramach imprezy.
    Nie jestem pewna, czy po to się siedzi przez pół dnia u kosmetyczki i fryzjera ,żeby sobie tak ufryzowanym zagrać w siatkę.
    Mam wizje makijażu spływającego z twarzy „Księżniczek”:D
    pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: