Skip navigation

No i znowu po drugiej stronie oceanu! Jak zwykle, pobyt w Polsce cechował się napiętym grafikiem, spędzeniem wielu ciężkich i dusznych godzin w PKP, gwałtem na wątrobie i nieustannym witaniem i żegnaniem.. W ciągu trzech tygodni zdołałem odwiedzić całą rodzinę, być na weselu u kuzyna, pojechać w dwa odległe zakątki kraju (Międzyzdroje oraz Krasnystaw), spotkać się z przyjaciółmi z Poznania i Wrocławia. Trudno mówić o odpoczynku fizycznym, na ten chyba mogę liczyć dopiero tu :)

Lot miałem bardzo udany, niesamowicie krótki – 40 minut spóźnienia na starcie i 50 minut przylot przed czasem. Na amerykańskim lotnisku miałem parę nieprzyjemności celniczych, bo okazało się, że w dokumentach zabrakło aktualnej pieczątki, ale jakoś się to wszystko szczęśliwie skończyło. W sobotę postanowiłem gruntownie umyć Neon’a, później nawet wypastować, ale poddałem się po wypolerowaniu maski… Stwierdziłem, że nie warto….albo, że po prostu mi się nie chce…

Wczoraj przyjechałem do Framingham, poczęstowałem Fabio i Rodrigo pyszną cytrynówką od Beaty, którą można pić jak soczek, bez popicia, łyczek po łyczku, mimo iż to mocniejsze od wódki :) Chłopaki jednak krzywili miny nietęgo, szybko popijali i chyba nie dzielili moich wrażeń w tym temacie. Za 10 dni przylatuje do nas i będzie z nami mieszkać Sergei, mój dobry kolega z Rosji. Myślę, że dla niego ta cytrynówka, tak jak i dla mnie, będzie prawdziwym rarytasem :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: