Skip navigation

1.5 tygodnia temu przyjechał do nas Sergei, były współlokator Fabio i Rodrigo, osoba która mi załatwiła pierwsze mieszkanie, a przede wszystkim nasz przyjaciel. Będzie z nami mieszkać do końca września, później przenosi się do Seattle, aby pracować dla Amazon. Tydzień temu odwiedziła mnie również Milena, przyjaciółka z Polski. Te dwa wydarzenia zaowocowały w trzech zakrapianych wieczorach, z czego dwa właściwie kończyły się w porze śniadaniowej. Było bardzo miło, rewelacyjnie.. tak dobrze nie bawiłem się tutaj od przylotu z Polski, dwa lata temu. W sobotę towarzystwo uzupełniła jeszcze gawiedź z mojej uczelni oraz znajomi Elisy, choć nie było wśród nas nawet jednego Amerykanina. To chyba pewna właściwość – większość obcokrajowców w Stanach zaprzyjaźnia się z obcokrajowcami. Ja mam jednego dobrego znajomego Amerykanina, ale nasze kontakty mają zupełnie inny charakter niż te, które mam z pozostałymi ludźmi, których tu poznałem.

BBQ we Framingham

Od lewej, dookoła wzdłuż stołu: Gina(Kolumbia), Umut (Turcja), Aysun (Turcja), Allen (Brazylia), Bo (Szwecja), Wera(Rosja), Sergei(Rosja), Elisa (Brazylia), Milena (Polska), Patricia (Ekwador).

Za miesiąc przeprowadzam się do nowego mieszkania, w Brighton, przy samym Bostonie, a właściwie można powiedzieć na przedmieścia Bostonu. Stamtąd będę mógł wziąć autobus do centrum (co jest zaletą, kiedy jazda samochodem nie jest opcją), czy podjechać kawałeczek do Charles River, która oddziela Boston od Cambridge. Przenoszę się sam, głównie dlatego że jestem zmęczony życiem we Framingham. Chodzi mi przede wszystkim o życie towarzyskie i możliwości spędzania wolnego czasu. Mieszkanie w podmiejskiej mieścinie ma sens jeżeli się ma rodzinę, albo przynajmniej jej namiastkę. Poza tym, chciałbym mieszkać z ludźmi, którzy też się uczą, lub pracują wieczorami. Rodrigo i Fabio codziennie po pracy oddają się telewizyjnej propagandzie, co gorsza, prawie zawsze oglądają swoje brazylijskie kanały. Ja telewizji nienawidzę, z reguły 5 minut wystarczy abym stracił do niej cierpliwość. Tymczasem chłopaki potrafią spędzić całe popołudnie i wieczór oglądając telewizyjny kicz. Czasami czuję się wyobcowany i po prostu zamykam się w swoim pokoju. Kiedy odwiedziła mnie Milena, spędziliśmy wiele godzin spacerując po mieście – było naprawdę rewelacyjnie, Boston tętni życiem, to jakoś podnosi człowieka na duchu, kiedy może być tego częścią. Poza tym, w nowym mieszkaniu będę mieszkać m.in. z Polką, a ojczystego języka nigdy za wiele :) Także, czas na zmiany!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: