Skip navigation

Na początku września Elena rozpoczęła dwuletnie studia magisterskie uzupełniające na uniwersytecie stanowym UMass Boston, kierunek socjologia, uff.. Zamieszkała w Dorchester, ładnie położonej dzielnicy Bostonu, przy zatoce, ale z niechlubną historią kryminalną.. Mieszka z dwoma dziewczynami z Francji: Alexia ma podwójne obywatelstwo i jest zawodowym fotografem, Camills jest na wymianie studenckiej na uniwersytecie Tufts. Alexia mieszka tam od ponad trzech lat, mieszkanie jest wypełnione po brzegi jej zdjęciami i pamiątkami z wielu podróży do Azji i Ameryki Południowej, niektóre naprawdę imponujące.

Ja natomiast od września mieszkam w Brighton, również dzielnicy Bostonu, choć dużo bardziej urokliwej niż Dorchester. Na parterze typowej amerykańskiej chałupy mieszkają właściciele, młode małżeństwo, które kiedyś wynajmowało tu pokoje. Pierwsze piętro to właściwie oddzielne mieszkanie, trzy pokoje. Na poddaszu znajduje się kawalerka Dave’a, który jest barmanem w pobliskim irlandzkim pubie. Jednym z powodów, dla których wybrałem to mieszkanie, był fakt że ma w nim zamieszkać Ania, Polka, z którą nawiązałęm ekontakt i która chciała studiować w Bostonie. Ania wpłaciła kaucję, opłatę za wrzesień, ale nigdy tu nie przyleciała, nie do końca wiem dlaczego. Przez pierwszy miesiąc mieszkałem więc prawie sam, bo Tim pracuje po nocach w klubie „Middle East” i rockowym radiu na MIT, a Dave budzi się o 7 wieczorem, aby o 8 pójść do pracy.. W październiku, kiedy stało się jasne, że Ania zerwała umowę o wynajem, nowym lokatorem został Tony Blair. Poważnie :) Tony urodził się w Oxfordzie (Północna Karolina) i studiuje biologię na Harvardzie. Rodzice mieli dobre wyczucie co do miejsca poczęcia i imienia dla syna :-) Tony okazał się być bardzo miłym człowiekiem, każdego dnia chcę go pytać co u królowej..

Od początku września spędzałem z Eleną coraz więcej czasu, chodziliśmy na spacery, jeździliśmy w góry (umieszczę oddzielny post ze zdjęciami). I tak po jakimś czasie postanowiliśmy dać sobie drugą szansę, jak na razie jest wspaniale, z dnia na dzień bliżej. Życie na obczyźnie jest dużo łatwiejsze, kiedy ma się bliską duszę przy sobie. Ameryki nie odkryłem :-)

Poniżej zdjęcie mojego nowego lokum. Bardzo typowa dla tej okolicy chałupka, bez wyrazu z zewnątrz, amerykańska flaga pod lampą, trawnik. Dwa domy dzielą nas od bardziej ruchliwej ulicy, a tam wiele sklepów, pubów, restauracji, itd. Koniec trzęsienia ziemi pod przejeżdżającymi pociągami, tak jak to było we Framingham.

Tak wyglądał mój pokój w sierpniu, zanim się wprowadziłem. Jak widać, mieszkała tam Brazylijka, najwidoczniej uwielbiała higienę.

To już po mojej przeprowadzce. Elena podrzuciła mi swój telewizor, praktycznie dla siebie jak tu jest, bo ja telewizji nie oglądam, przynajmniej do lutego bo wtedy rozpoczyna się nowy sezon LOST.

Ostatnie dwa zdjęcia ze spaceru po Bostonie, tu właściwie na moście pomiędzy Bostonem a Cambridge.


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: