Skip navigation

Od paru dni w Bostonie urzęduje zima, częstuje śniegiem i bardzo zimnym wiatrem. Na szczęście drogowcy dbają dobrze o stan nawierzchni, bo mimo iż przez całą noc padało i dookoła jest biało, drogi są suche i czarne. Tak naprawdę, wolę jeździć w takiej pogodzie, niż w deszczu, bo z deszczem wiele zrobić się nie da..

Po niespełna półtora roku jeżdżenia prawie codziennie samochodem, zaczynam odczuwać prawdziwy koszt posiadania czterech kółek. Benzyna, która jest coraz droższa ($3.09/galon, lub 2.01 zł/litr) i fakt, że dojeżdżam do pracy ok 40km w jedną stronę i częściej poruszam się po samym Bostonie, to tylko jedna strona medalu. Prawdziwy koszt (czym pewnie nie zaskoczę :)) to ubezpieczenie ($90/mies) i konserwacja (olej, opony, klocki, itd..). Od paru miesięcy stale pogorsza mi się tylne zawieszenie (zdaje się od wpadnięcia w jedną nieszczęsną dziurę podczas jazdy w nocy), Neon już stuka na najmniejszych bruzdach na drodze.. Przednie opony mają coraz większy problem z odprowadzaniem wody, co sprawia że podczas deszczu mógłbym sobie postawić elkę na dachu.. Koszt naprawy zawieszenia i wymiany opon raczej nie ma szans zmieścić się w $1000. Nawet gdybym chciał, to nie mogę wrócić do publicznej komunikacji, bo nie miałbym się jak dostać do pracy, także nie mam już wyboru. Może podczas pobytu w Polsce wyślę Neona do sanatorium, heh.

A nawiązując do pracy, mniej więcej miesiąc temu dowiedziałem się, że model danych, nad którym pracowałem przez ok. 2 miesiące jest opatrzony klauzulą tajności! Jak tylko się o tym dowiedzieliśmy, zostałem odstawiony na bok projektu i od tego czasu poświęcam się głównie pracy nad doktoratem, która wymaga naprawdę wiele motywacji. Praca naukowa kojarzy mi się teraz przede wszystkim z walką z samym sobą, znajdywaniem w sobie energii do poszukiwania rozwiązania. Czasami, kiedy parutygodniowa praca okazuje się fiaskiem, ślepą uliczką, to tracę wszelką ochotę na dalsze poszukiwania. Czekam na jakiś mały sukces, pozytywną opinię osób trzecich, publikację.. Większość znajomych, którzy pracują nad ‚dr’ przed nazwiskiem, albo już je mają, opowiada mi o swoich trudniejszych momentach, to normalne. Ok, niech tak będzie. Tylko kiedy coś zaskoczy? :-))

A co u Was moi anonimowi czytelnicy? :) Zobaczymy się za 2.5 tygodnia?

Advertisements

4 Comments

    • dudek
    • Posted Grudzień 5, 2007 at 11:20 am
    • Permalink

    TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK!:)

    • helen
    • Posted Grudzień 5, 2007 at 9:08 pm
    • Permalink

    taki mam nałóg,czytam bloga z Bostonu:)
    anonimowo:)wolno mi?:)

    • Jakub
    • Posted Grudzień 5, 2007 at 9:13 pm
    • Permalink

    No to piknie :-) Do miłego!
    Tak Helen, wolno Ci, anonimowo :))

    • helen
    • Posted Grudzień 7, 2007 at 10:51 am
    • Permalink

    thx :D


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: