Skip navigation

Zanim wyleciałem do kraju, wszystkie tutejsze sklepy wypchane były po uszy świątecznymi promocjami – to zdaje się nie jest już dla nikogo zaskoczeniem. Po powrocie, ok. 15 stycznia pojechałem zrobić zakupy i okazało się, że wszystkie gwiazdorki wylądowały na przecenie, a na półkach pojawiły się… serduszka. Cokolwiek da się zjeść opakowane było w różowo-czerwone barwy, rozpoczął się „Valentine’s Day Season”.. Tak, to już nie jest tylko dzień, to już jest sezon! Miesiąc później, analogicznie, serduszka wylądowały na przecenie, a półki opanowały jajka i kurczaki. I tak w kółko, życie konsumenta nie jest łatwe..

Media na okrągło bębnią o nadchodzących wyborach prezydenckich. Ich system jest zupełnie inny niż u nas, ma to związek przede wszystkim z wielkością kraju. Zanim partia Demokratyczna czy Republikańska wystawi własnego kandydata, robi tzw. prawybory. Jest to więc organizowana z prywatnych pieniędzy wewnątrzpartyjna batalia. Kandydaci jeżdżą po wszystkich stanach i odnoszą się do problemów konkretnego stanu – partie wiedzą wiele, np., że w stanie X w ostatnich wyborach głosowali na nich głównie biali ludzie, o takim dochodzie i wykształceniu, itd. Kto może głosować w tych prywatnych prawyborach? Ci wyborcy, którzy rejestrując się zaznaczyli krzyżyk „Democrat”, lub „Republican”. Żeby w ogóle móc głosować w czymkolwiek należy się zarejestrować w DMV (Department of Motor Vehicle), czyli urzędzie wydającym dowody osobiste (tak, też można je tu wyrobić), prawo jazdy i licencje głosującego. Trzeba oczywiście udowodnić obywatelstwo, przeważnie wystarcza akt urodzenia. Wracając do prawyborów, głosować można tylko dla tej partii, obok której zaznaczyło się krzyżyk – w niektórych stanach partie dopuszczają głosujących z kategorii „Other” lub „Independent”. Każdy stan ma określoną liczbę delegatów, pewnie odpowiadającą ludności. Kandydaci zbierają delegatów i ten kto ma ich najwięcej zostaje wybrany na konwencji partyjnej kandydatem na prezydenta. Mógłbym tutaj pisać o wielu niuansach, ale nie wiem czy to kogokolwiek interesuje. Konwencje obu partii odbędą się w wakacje, wtedy asygnowani kandydaci przedstawią również swoich kandydatów na wiceprezydenta. W całym tym zagmatwanym systemie jest – moim zdaniem – wiele niesprawiedliwości i obłudy. Te prawybory otrzymują kilkaset godzin czasu antenowego – za darmo! Kandydaci niezależni nie organizują prawyborów, bo nie mają wewnętrznych kandydatów, więc media kompletnie ich ignorują. Ponadto, żałosne jest to, że jednego dnia kandydaci z jednej partii rzucają na siebie błotem, a drugiego kiedy już jeden z nich nie ma szans, wychwala byłego rywala pod niebiosa. Co jeszcze śmieszniejsze, rzucając się błotem muszą być ostrożni, bo te brudy wytknie w przyszłości kandydat z drugiej partii, a mimo wszystko lepiej żeby wygrał „nasz”.

Włączyłem dzisiaj na chwilę telewizor, wyskoczyły wiadomości. Najważniejszą informacją było odkrycie, iż Patrick Swayze ma raka. Myślałem, że zrzucę to pudło na podłogę! Czy do cholery jasnej nie ma na tym świecie ważniejszych problemów? Ręce opadają, kiedy ogląda się te żałosne „wiadomości”, nic tylko Próżność i Prymitywizm. I muszę przyznać, że TVN ze swoimi śmiesznymi „Faktami” coraz bardziej to przypomina. Raz po raz oglądam „Fakty”, bo jako jedyne mogę oglądać przez sieć (iTVP jest zablokowane dla USA). Ich ekscytacja tragedią jakiegoś dziennikarza, pokazywanie symulacji komputerowych, przeprowadzanie wywiadów z przechodniami i informowanie o wynikach sekcji zwłok jest po prostu podłe. Dokąd to wszystko zmierza? Czy ludzie zamieniają się w totalne bezmózgi? Kiedyś musi nastąpić jakieś przesilenie..

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: