Skip navigation

Tydzień temu polecieliśmy z Eleną na Florydę, ponieważ blisko Orlando, w Lake Buena Vista, odbywała się konferencja RuleML, na której miałem publikację i musiałem tam być, aby wygłosić prezentację. Koszta podróży pokryła za mnie uczelnia, także skorzystaliśmy z Eleną z okazji, aby zwiedzić Florydę. Zawsze chciałem pojechać w ciepłe miejsce wyjeżdżając w płaszczu zimowym i miałem dużą nadzieję, że Floryda przywita nas gorącym upałem. Niestety, upału nie było, ale było ciepło, tak jak pod koniec lata – okazało się, że akurat przeszedł zimny front powietrza. To było w środę, od piątku było już jednak upalnie i udało nam się nawet opalić, muszę przyznać, że to bardzo dziwne uczucie wygrzewać się na słońcu na początku listopada..

Konferencja była udana, prezentacja była dobrze przyjęta, poznałem wielu ludzi, nasłuchałem się wielu mądrych rzeczy i po dwóch dniach miałem dość. Nasz hotel znajdował się w samym centrum Disneyworld’u, ale to nas nie interesowało.. Jak tylko przyjechaliśmy do hotelu, pojechaliśmy do parku Seaworld, gdzie można zobaczyć np. delfiny, orki, żółwie morskie, białuchy, manaty, niedźwiedzie polarne, płaszczki, pingwiny, czy maskonury. Nie było to jednak zoo, ale park rozrywki i na miejscu można było oglądać różne przedstawienia. To, co artyści wyczyniali z delfinami i orkami po prostu nie mieściło się w mojej wyobraźni. Przez większość czasu niedowierzałem temu, co widziałem na własne oczy, delfiny i orki zachowywały się momentami tak, jak ludzie. Nagraliśmy parę filmów i mam nadzieję, że niebawem uda mi się je tutaj wrzucić. Poniżej parę fotek z Seaworld:

W sobotę pojechaliśmy na południe półwyspu, gdzie znajduje się przepiękny park narodowy Everglades. Po drodze widzieliśmy plantacje pomarańczy i muszę przyznać, że byłem zawiedziony, bo wyglądały jak zwykłe jabłonie :/ Po dojechaniu do parku kupiliśmy bilety na wycieczkę łajbą po parku – do Everglades w tym miejscu można tylko wpłynąć. Oprócz kilkudziesięciu wyjątkowych ptaków, zobaczyliśmy grupę ok. 20 dzikich delfinów. Przez pół godziny dryfowaliśmy obok nich i próbowaliśmy zrobić dobre zdjęcia, aż w końcu szef uruchomił silnik i odpłynęliśmy, kiedy się okazało, że delfiny podążają za nami i skaczą w wodzie tuż za nami, tak jakby chciały się bawić nurtem wody wytworzonym przez silnik. To był niesamowity widok, bo nikt nam tego nie gwarantował, to było zupełnie spontaniczne.

W niedzielę pojechaliśmy do innej części Everglades, zwanej Shark Valley, gdzie pożyczyliśmy rowery i przejechaliśmy się wśród bagien, gdzie widzieliśmy kilkanaście aligatorów. Smieszne zwierzęta, potrafią leżeć nieruchomo przez bardzo długi czas, aby w pewnym momencie gwałtownie się ruszyć. Widzieliśmy jak jeden aligator zjadł.. żółwia. Według strażników aligatory jedzą wszystko co się rusza.. Właśnie dlatego mieliśmy rowery i nie chodziliśmy pieszo ;-)

Sobotni wieczór i niedzielne popołudnie spędziliśmy na plaży w Naples, na zachodnim brzegu Florydy. Woda była całkiem ciepła, można się było śmiało kąpać, temperatura powietrza ok. 28 stopni. Cały czas nie chciało mi się wierzyć, że to początek listopada.. W samym mieście przeważają emeryci, którzy nie mają zamiaru odśnieżać podjazdów i 6 miesięcy w roku spędzają na Florydzie. W tym okresie było bardzo mało turystów, sezon zaczyna się dzień po Bożym Narodzeniu. Wszystko poprzekręcane…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: