Skip navigation

Dwa tygodnie temu miałem przyjemność pojechać na wesele kuzyna Eleny, które miało miejsce w Południowej Karolinie. Po prawie 14-godzinnej jeździe i przejechaniu 1400km dojechaliśmy do celu. Kierowaliśmy na zmianę z Eleną i muszę przyznać, że nawet kierowanie naszą Toyotą może w pewnym momencie (aczkolwiek tylko tymczasowo) obrzydnąć.. Przejechanie tak długiego odcinka, wbrew pozorom, ma jakieś zalety nad pokonaniem go samolotem. Na przykład można zaobserwować jak liście „rosną” w oczach – w Bostonie drzewa nagie, a w Pd. Karolinie jeszcze całkiem zielone.

Nie przypominam sobie, abym wcześniej pisał o tym jak przebiega amerykańskie wesele, które znacznie różni się od polskiego. Mam teraz świeże doświadczenie w tej materii, a więc przejdźmy do tematu. Przede wszystkim rozpoczyna się na dzień przed ślubem (pomijając wieczory panieńskie i kawalerskie). W tymże dniu, w godzinach porannych odbywa się tzw. „bridal shower„, czyli przyjęcie ślubne dla panny młodej i wszystkich innych kobiet zaproszonych na wesele, często organizowane jako niespodzianka przez druhny („bridesmaid”), których z reguły jest troje, choć może ich być więcej. Na tym przyjęciu nie byłem, więc trudno mi powiedzieć coś więcej niż to, że panna młoda dostaje jakieś prezenty, kobiety piją kawę, robią zdjęcia, rozmawiają i po dwóch godzinach impreza się kończy. Po południu tego samego dnia odbywa się tzw. „wedding rehearsal„, czyli próba generalna ślubu. Para młoda oraz wszyscy świadkowie (3+ druhny i 3+ drużbowie) zbierają się w miejscu, gdzie odbędzie się ślub (w naszym przypadku była to altanka w środku parku). Wszyscy odgrywają swoje role i po temacie.. Wieczorem rodzice organizują „rehearsal dinner„, czyli kolację po próbie, na którą z reguły zaproszona jest jedynie najbliższa rodzina. Pije się alkohol i biesiaduje, ale nie tańczy. Ma to na celu zapoznanie się z innymi gośćmi.

W dniu ślubu wszystko rozpoczyna się od .. ślubu. Przy ołtarzu/urzędniku miejskim (w małych miasteczkach jest to często sam burmistrz!) oczekuje pan młody i jego drużbowie, wszyscy ubrani w identyczne garnitury. Najpierw z daleka, w odstępach czasu, przy ładnej muzyce i z wielkim przejęciem (tak jakby to one wychodziły za mąż ;-), podchodzą druhny. One są również identycznie ubrane, ale koniecznie nie na biało, o ich ubiorze zdaje się decyduje panna młoda. Następnie, przy marszu weselnym, podchodzi panna młoda i rozpoczyna się ceremonia ślubna. Wiele par decyduje się tutaj na kompozycję własnej przysięgi ślubnej, wyciągają więc kartki i przyrzekają sobie piękne rzeczy, często odwołują się do spraw osobistych. Obrączki na palcach, pocałunek, zdjęcia i, panna i pan stają się państwem. Eleny kuzyn miał ślub cywilny i cała ceremonia trwała bardzo krótko, może 20 minut. Miła pani z urzędu powiedziała wiążące słowa „I now pronounce you husband and wife” i podniósł się grom oklasków.

Następnie goście udają się do miejsca, gdzie odbędzie się wesele. Często w tym momencie para młoda udaje się na sesję zdjęciową, a goście oczekują ich w specjalnym pomieszczeniu, gdzie znajdują się przekąski. W końcu młodzi docierają na miejsce, tańczą pierwszy taniec i zasiadają do stołu. Wesele amerykańskie trwa krótko, przeważnie do 22, za kolejne godziny płaci się bardzo słono, a niekiedy nawet nie jest to możliwe. Goście bardzo mało tańczą, praktycznie tylko wtedy, kiedy można tańczyć w grupie, samodzielnie (np. Macarena, albo YMCA..). Często nie ma wodzireja i muzyka leci ze sprzętu. Na stołach nie ma alkoholu, podchodzi się do baru (ewentualnie zostawia małe napiwki) i zamawia drinki. Jedzenie podaje się raz, a ze zwyczajów znanym mi z Polski były tylko dwa – odpowiednik „gorzko” i oczepiny. Oczepiny są nieco inne, bo pani młoda rzuca pannom bukiet, a pan młody rzuca kawalerom podwiązkę pani młodej ;-) Niekiedy wybrany kawaler wkłada tę podwiązkę na nogę tej panny, która złapała bukiet. Nie ma tu jednak zwyczaju, że oczepiny odbywają się o północy.

W moim odczuciu organizacja wesela w Stanach skupia się na wielu (dla mnie) zupełnie nieistotnych sprawach, co niestety podnosi również koszta tej imprezy. Goście otrzymują zaproszenia na wesele, na przyjęcie ślubne, na kolację po próbie, dostają drobne prezenty przy stołach, w hotelu.. Tych oficjalnych drobiazgów jest od zatrzęsienia, a same przyjęcie weselne nie jest zabawą, którą się pamięta latami. Tutejsze wesela swoją formą grubo przerastają treść. Przeraża również ich koszt – wg Wikipedii wynosi on średnio $28,000! Niektórzy biorą kredyt, aby je sfinansować – to jest dopiero początek nowej drogi życiowej! Z tego co zauważyłem, polskie wesele zmienia swoje oblicze, mam jednak nadzieję, że nigdy nie będzie wyglądać tak jak tutaj. Oczywiście nie każdy musi przepadać za rosołem, litrami wódki i całowaniem wszystkich wujków i cioci, ale jednak pewne zwyczaje weselne czynią ten dzień wyjątkowym.

Reklamy

5 Comments

    • Sęku
    • Posted Grudzień 5, 2008 at 7:12 am
    • Permalink

    Ciekawy bardzo wpis, nie powiem – czytałem z zapartym tchem i.. szczerze się ucieszyłem, że u nas jest tak swojsko, „rosół, litry wódki i całujący wujkowie (obowiązkowo z wąsami)”, heh ;) Choć zapewne jak prorokujesz, może to wszystko iść (tudziez dryfować) w kierunku lekko amerykańskim, co zapewne nastąpi, tak jak w przypadku wielu innych zachowań społecznych. Tak czy siak, skoro będziecie się bawić w Polsce, to będzie hucznie, tanecznie i na pewno niezapomnianie! :D

    • Jakub
    • Posted Grudzień 7, 2008 at 1:56 pm
    • Permalink

    Taki właśnie jest zamiar, bo gdybyśmy organizowali wesele w Stanach to a)impreza byłaby dużo gorsza, b)gości przyleciałoby o wiele mniej i c)brakowałoby polskiej tradycji ;-) Pozdrawiam!

    • GM
    • Posted Grudzień 8, 2008 at 3:19 pm
    • Permalink

    bardzo fajny wpis, więcej takich proszę :) im mniej obiektywizmu tym lepiej!

    • pieczara
    • Posted Styczeń 2, 2009 at 5:33 am
    • Permalink

    a Ty myślisz, że w Polsce mniej kasy wydasz ? :P
    Już składaj wnioski o kreche :)

    • Jakub
    • Posted Styczeń 9, 2009 at 10:11 am
    • Permalink

    Na szczęście wydatki w Polsce jeszcze nie są tak wysokie. Co prawda wiele zależy w tym momencie od kursu dolara, ale jest to wciąż znacznie tańsza impreza. Także, bez krechy się obejdzie :-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: