Skip navigation

Category Archives: Polityka

W rytmie „Jolka, Jolka, pamiętasz…” Budki Suflera, znalezione na pewnym blogu:

Donald, Donald,
pamiętam, że miał być cud,
rządzisz krajem bardzo źle,
przerwij to  choćby zaraz,
coś w końcu zrób,
nie przeciągaj już struny, o nie.

siejąc wciąż popelinę,
nie śpisz co noc,
trzymasz rezon ostatkiem sił,
kochasz bardzo się w sobie
skąd siły wziąć,
by przetrzymać z Tobą te dni

z marzeń nic nie zostało,
pomysłów już brak,
do poduszki mam wciąż gorsze sny
powiedz choć jeden raz, tak albo siak
każdy waria(n)t jest lepszy niż Ty

ref.
znów wyrzucałem, sobie dziś nad ranem,
motyw mnie  ganiał;  po co Ci głos dałem
czyżby to było  mózgu zaćmienie
następne będzie, może za sto lat …

ławą  szli statystycy, a wynik  w dół,
wciąż spadając, by niżej spaść
czułeś przecie, że tracisz za gruntem grunt,
w oczach Twoich już czaił się strach …

rząd Twój wielbi  reklamę i parcie na szkło,
notowania miał kiedyś jak sen,
ciągła wiara w sondaże zgubiła go,
naród nie był już z Tobą, o nie …

ref.
znów wyrzucałem, sobie dziś  nad ranem,
motyw mnie  ganiał;  po co Ci głos dałem
czyżby to było  mózgu zaćmienie
następne będzie, może za sto lat …

w wielkiej żyliśmy traumie przez długi czas
i patrzyliśmy na cudzy ląd
czarodziejka nadzieja kusiła nas,
by na zawsze raz dać nogę stąd …

powiedz Donku, czy ciągle musi tak trwać,
czym to skończy się też nie wie nikt
co masz zrobić już pewnie człowieku wiesz sam,
a, że nie da się, proszę nie wmawiaj mi …

Reklamy

Zanim wyleciałem do kraju, wszystkie tutejsze sklepy wypchane były po uszy świątecznymi promocjami – to zdaje się nie jest już dla nikogo zaskoczeniem. Po powrocie, ok. 15 stycznia pojechałem zrobić zakupy i okazało się, że wszystkie gwiazdorki wylądowały na przecenie, a na półkach pojawiły się… serduszka. Cokolwiek da się zjeść opakowane było w różowo-czerwone barwy, rozpoczął się „Valentine’s Day Season”.. Tak, to już nie jest tylko dzień, to już jest sezon! Miesiąc później, analogicznie, serduszka wylądowały na przecenie, a półki opanowały jajka i kurczaki. I tak w kółko, życie konsumenta nie jest łatwe..

Media na okrągło bębnią o nadchodzących wyborach prezydenckich. Ich system jest zupełnie inny niż u nas, ma to związek przede wszystkim z wielkością kraju. Zanim partia Demokratyczna czy Republikańska wystawi własnego kandydata, robi tzw. prawybory. Jest to więc organizowana z prywatnych pieniędzy wewnątrzpartyjna batalia. Kandydaci jeżdżą po wszystkich stanach i odnoszą się do problemów konkretnego stanu – partie wiedzą wiele, np., że w stanie X w ostatnich wyborach głosowali na nich głównie biali ludzie, o takim dochodzie i wykształceniu, itd. Kto może głosować w tych prywatnych prawyborach? Ci wyborcy, którzy rejestrując się zaznaczyli krzyżyk „Democrat”, lub „Republican”. Żeby w ogóle móc głosować w czymkolwiek należy się zarejestrować w DMV (Department of Motor Vehicle), czyli urzędzie wydającym dowody osobiste (tak, też można je tu wyrobić), prawo jazdy i licencje głosującego. Trzeba oczywiście udowodnić obywatelstwo, przeważnie wystarcza akt urodzenia. Wracając do prawyborów, głosować można tylko dla tej partii, obok której zaznaczyło się krzyżyk – w niektórych stanach partie dopuszczają głosujących z kategorii „Other” lub „Independent”. Każdy stan ma określoną liczbę delegatów, pewnie odpowiadającą ludności. Kandydaci zbierają delegatów i ten kto ma ich najwięcej zostaje wybrany na konwencji partyjnej kandydatem na prezydenta. Mógłbym tutaj pisać o wielu niuansach, ale nie wiem czy to kogokolwiek interesuje. Konwencje obu partii odbędą się w wakacje, wtedy asygnowani kandydaci przedstawią również swoich kandydatów na wiceprezydenta. W całym tym zagmatwanym systemie jest – moim zdaniem – wiele niesprawiedliwości i obłudy. Te prawybory otrzymują kilkaset godzin czasu antenowego – za darmo! Kandydaci niezależni nie organizują prawyborów, bo nie mają wewnętrznych kandydatów, więc media kompletnie ich ignorują. Ponadto, żałosne jest to, że jednego dnia kandydaci z jednej partii rzucają na siebie błotem, a drugiego kiedy już jeden z nich nie ma szans, wychwala byłego rywala pod niebiosa. Co jeszcze śmieszniejsze, rzucając się błotem muszą być ostrożni, bo te brudy wytknie w przyszłości kandydat z drugiej partii, a mimo wszystko lepiej żeby wygrał „nasz”.

Włączyłem dzisiaj na chwilę telewizor, wyskoczyły wiadomości. Najważniejszą informacją było odkrycie, iż Patrick Swayze ma raka. Myślałem, że zrzucę to pudło na podłogę! Czy do cholery jasnej nie ma na tym świecie ważniejszych problemów? Ręce opadają, kiedy ogląda się te żałosne „wiadomości”, nic tylko Próżność i Prymitywizm. I muszę przyznać, że TVN ze swoimi śmiesznymi „Faktami” coraz bardziej to przypomina. Raz po raz oglądam „Fakty”, bo jako jedyne mogę oglądać przez sieć (iTVP jest zablokowane dla USA). Ich ekscytacja tragedią jakiegoś dziennikarza, pokazywanie symulacji komputerowych, przeprowadzanie wywiadów z przechodniami i informowanie o wynikach sekcji zwłok jest po prostu podłe. Dokąd to wszystko zmierza? Czy ludzie zamieniają się w totalne bezmózgi? Kiedyś musi nastąpić jakieś przesilenie..

Przez ok. 30 minut oglądałem dzisiaj wiadomości w pstrokatym CNN. Mówiono głównie o najkrwawszym dniu w Iraku i o kolejnych ofiarach w Darfurze, głównie z racji tego, że Bush miał skomentować trwające tam od paru lat ludobójstwo. Wiadomości z Iraku, niestety, stały się „chlebem powszednim”, kolejne liczby zabitych, ranionych, okaleczonych na całe życie, nie wzruszają już bezwładnych emocji. Tu oczywiście liczy się skrupulatnie każdego amerykańskiego żołnierza (3468 Maj-29, źródło), Ameryka kocha „statystykę”. Read More »

No i stało się, Polska i Ukraina dostały organizację turnieju piłkarskiego. Parę osób zwróciło mi uwagę, iż w Listopadzie 2005 roku pisałem:

“Raport UEFA wytyka Polsce brak stadionów, dróg i hoteli“…..No to co mamy?? Piłki nożne, znaki drogowe i bary bistro? Listkiewicz jednak nie daje za wygraną, Jeśli teraz się nie uda, na pewno będziemy walczyli o ME w 2016 roku. Jak tylko przypomnę sobie, jak Winietu budował u nas autostrady, to zaczynam się zastanwiać czy nie lepiej od razu walczyć o 2048?

Biję się w pierś, oczywiście cieszy mnie decyzja z Cardiff, ale powodów do pewnych obaw nie brakuje. Damy radę zbudować te stadiony, drogi, hotele? Ciekawe kto będzie premierował tego czasu. Oby nie Kaczyński i Janukowycz, widzieliście jak się spotkali? Dawid i Goliat.

Przeczytane na blogu JKM:

Jaki jest szczyt bezczelności? Zagłosować na PiS – i wyjechać do Dublina..

Jaki jest szczyt głupoty? Zagłosować na PiS – i zostać w kraju..

Romek ogłosił plan ziobro tolerancji i wykazał typową dla obecnego rządu strategię rozwiązywania wszelkich problemów – zakazy, rozporządzenia, regulacje, urzędy i ponad wszystko możliwie największy szum medialny. Ciemny lud lubi hasła, slogany i publiczne tortury. Amerykanie też zbombardowali Afganistan i Irak, bo lud potrzebował ofiary. Zamiast szukać przyczyn, zajmować się profilaktyką, Romek wymachuje kijem przed wyborami. Z ogromnej tragedii rodziny tej dziewczyny, zrobił mównicę i stanął na czele moralności. Coraz bardziej gardzę polityką, czy ludzi tylko na to stać?

W czerwcu 2003 r. dziennik „Głos Wybrzeża” opublikował wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że Samoobrona jest „tworem byłych oficerów służby bezpieczeństwa” i jest używana do osłony „tego nieporządku, który jest w kraju, i jednocześnie korzysta z tego nieporządku”. Lider PiS oświadczył również, że jego brat Lech Kaczyński otrzymał raport, „z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyło związek zawodowy Samoobrona”, Onet.pl

Egzamin trwa. Jedno z dwóch zadań, które wybrałem mam za sobą (wzorce projektowe, UML, Java). Drugie, porównanie procesorów wielordzeniowych z systemami wieloprocesorowymi (CMP vs SMP) podejmuję od paru dni. To jest ogromna dziedzina, nie wiem czy zdążę wszystko objąć i napisać, trzeba będzie bronić na ustnym. Zostały 4 dni, powiem krótko, mam dość.Co jakiś czas, dla rozrywki, czytam wiadomości z ojczyzny. Co prawda, czasami ta rozrywka jest nieco wątpliwa, ale nie zawsze. Dzisiaj na przykład jakże dobre wiadomości! Pakt stabilizacyjny się ustabilizował, sytuacja w kraju jest znowu stabilna. Ufff…. Dobrze, że nasi politycy potrafią ze sobą rozmawiać! Niektórzy są wręcz mistrzami w debatach: rozmówców wysyłają do psychiatrów, nazywają od chuliganów politycznych, destrutktorów. Przecież to oczywiste, że jeżeli ktoś się nie zgadza z rządem, to nie chce naprawy państwa, to ma coś do ukrycia, to się czegoś musi bać. No bo jakże inaczej? I do tego te cholerne media…. w wielkim spisku przeciw sprawiedliwości i zadośćuczynieniu mają czelność się odzywać. Dobrze, że przynajmniej jedne media w kraju są wolne! A tak w ogóle, co te media chcą od wielkich, prawych i sprawiedliwych mężów stanu? Przecież tak ładnie się uśmiechają i umieją prowadzić rzeczową debatę polityczną…Oby tylko pakt stabilizycyjny był stabilny, bo inaczej będzie katastrofa! Ale zaraz, chwileczkę, czy nowy rząd już cokolwiek zreformował? Czy od czasu objęcia władzy, oprócz straszenia nowymi wyborami, stabilizowaniem paktu stabilizacyjnego, wiecznym machaniem szabelką „My im wszystkim w końcu pokażemy!!”, udało im się cokolwiek osiągnąć? Ehh, lepiej nie będę nic pisał, bo będę musiał iść do psychiatry, a koledzy się dowiedzą, że na pewno jestem z SLD, boję się lustracji i tęsknię za Olkiem. No bo jakże inaczej?

Jest 25 września 2005 roku, dzień wyborów w Polsce, 60% społeczeństwa liczy na wielką koalicję POPiS. Wszyscy ładnie uśmiechają się do kamer, aż nudno bo wiadomo co będzie dalej.Minęło mniej więcej 100 dni….

2 lutego, 2006 czytamy w wiadomościach:
„PiS, Samoobrona i LPR podpisały umowę stabilizacyjną – poinformowała Telewizja Trwam.”.

Każde słowo w tym zdaniu jest przerażające….To niestety nie jest dowcip, to jest rzeczywistość.

Aktualizacja: W nocy, w jedynie słusznej telewizji pojawili się w studiu trzej panowie: Gosiewski (Pis), Kowalski (lPr), oraz Zdunowski (samoobRona). W czasie audycji do studia radiowo-telewizyjnego zatelefonował o. Tadeusz Rydzyk, który podziękował za zawarcie umowy stabilizacyjnej.

Niech mnie ktoś obudzi z tego snu!

Pewnie nie powinienem się tak angażować w to co się dzieje na polskiej scenie politycznej, ale jak tu nie komentować tego, co się wyrabia. Sejm schodzi do rynsztoku, podważa autorytet władzy, marszałek (jeden i drugi) łamie prawo, a PiS wchodzi w koalicję z Lepperem i PSL. Po wyborach, winiłem zarówno PiS jak i PO za niespełnienie oczekiwań wyborców i nie zawiązanie koalicji, ale po tym co działo się w tym tygodniu nie mam już wątpliwości. Jarosław Kaczyński, notabene bezdzietny kawaler, żyjący z matką w jednym mieszkaniu, wykorzystywał konsultacje z PO do wmawiania ludziom, że z nimi nie da się wejść w koalicję i trzeba będzie zrobić to z farmerami, którymi łatwiej manipulować, bo są łasi na władzę. Kto wie, może za parę dni wicepremierem zostanie kryminalista Lepper. Tak, możemy być dumni z PiSu, tego chcieli wyborcy. Na tym wszystkim, jak zwykle ucierpi nasz wizerunek i tempo wzrostu gospodarczego. DRAMAT.

Odłóżmy na bok wszelkie preferencje polityczne i weźmy pod uwagę suche fakty. Żaden rząd mniejszościowy nie jest w stanie przeprowadzić istotnych reform w dowolnym państwie. Głębokie reformy, często niechętnie odbierane przez społeczeństwo, mają szansę powodzenia jedynie w przypadku silnego rządu, takiego który może spać spokojnie przed najważniejszymi głosowaniami w sejmie. Jaką siłę polityczną ma rząd, który przed każdą ustawą, a szczególnie przed ustawami obserwowanymi przez opinię publiczną, musi grać w szachy w zakulisach parlamentu? Według mnie, niewielką. Tasowanie stołkami, zabawy w kotka i myszkę przy podpisach prezydenta. Oczywiście, polityka niestety na tym polega, ale wszystko ma swoje granice!Polska potrzebuje reform, a do tego rząd mniejszościowy się po prostu nie nadaje. I naprawdę nieistotne jest, kto ten rząd tworzy. Czy nie jest żałosne, iż w dwa miesiące po wyborach i na tydzień przed głosowaniem nad budżetem wymienia się ministra finansów, pracy, a usunięty minister skarbu nie jest zastąpiony ponieważ jest konflikt pomiędzy premierem a jego twórcą? W moim przekonaniu, każda partia polityczna buduje większość swojej strategii na finansach. Jakim cudem zatem, na 7 dni przed głosowaniem wybiera się na ministra finansów osobę o skrajnie odmiennych poglądach? Czemu ma to służyć? Na pewno jakiejś grze politycznej, nie wątpię. Ale czy nas na to stać? Czy Polskę stać na takie żałosne przedstawienie?

Rozdawać kiełbasę (beciki, emerytury, zasiłki) każdy potrafi, to nie jest sztuka. Ale gdzie tu jakaś odpowiedzialność? Jestem załamany… Czy po ponad 15 latach „demokracji” nie jest nas stać na normalny, stabilny rząd?